Motywem przewodnim działania, jest cel. Cel zawsze musi być trochę ponad obecne mozliwości, bo nalezy do niego dążyć.
No, to dażę.
Już nie jest moim celem osiąganie konkretnej odległości... juz to mam! Zmierzyłam się z 5, 10, 15, 20, 25, 30 km. Mogę! Biegam od 10 miesięcy i mam aż tyle. Mam juz pakiet na maraton we wrześniu.....
Teraz szukam... techniki. Techniki szybkosci, wytrzymania, nie zarżniecia się :)
Jeszcze niedawno przewodnim celem na endomondo była ilość kilometrów. Im więcej, tym lepiej. Teraz.... wolę jakość! Czyli zadania. Czyli pracę...
Interwały sa trudne. Świadomie wprowadza sie człowiek w stan ogromnego wysiłku przerywając to momentami odpoczynku :) Pokazano mi, jak ćwiczyć. Klęłam po pierwszym razie. Potem poszłam sama, skląć się :) Znów poszłam... Bo to wciaga.
Jestes rozgrzany, masz odcinek, pedzisz, nie możesz już złapac tchu, wiesz mniej więcej, kiedy skończysz... latarnia, drzewo, zegarek, masz cel. I kończysz, trucht lub marsz, odzyskujesz oddech, prawie jest juz ok, a tu kolejny pęd!
Potem sie zaczyna liczenie. Jeszcze 6-8, jeszcze trochę, juz połowa, jeszcze dwa.... A coraz wolniej wraca oddech i coraz trudniej sie pogodzić z tym, że sie za chwilę będzie pędziło...
I koniec! Nogi ok, wszystko ok, a oddechu brak. Ale wiadomo, koniec już! I biegniesz do domu, 1-2-3 kilometry. Na uspokojenie. A zegarek.... pokazuje prędkosci dotychczas nieznane, ten interwałowy pęd nie ustaje szybko :)
To prawda, że interwały daja szybko wyniki. Dlatego bedę je popełniać, mimo, że w trakcie, ich nienawidzę :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz