Popularne posty

środa, 24 czerwca 2015

Mogę wszystko


Wczorajszy trening był zaplanowany. Plan był... pobiec szybciej, na 5 km. Szybciej niż dotychczas, poniżej 24,41 min/5km. Taka próba, czy się da. No, bo ostatnie biegi... było szybko, poczułam, że mogę. Czemu nie? :)

Czuję ostatnio taką moc. Nakręcona jestem na bieganie... szybciej! :) Więc, usypiam Tyma... córce przykazuje dzwonić, jakby sie obudził, ona tam coś czyta... lecę!
Najpierw rozgrzewka. Chciałam byc w miare blisko domu, żeby w razie co... Wybór padł na drogę dojazdową do szkoły w Mysiadle, od Puławskiej. tam jest, przez rondo, koło 1400 metrów. Bedę latać tam i z powrotem :)

Lecę... spokojnie, ale coraz szybciej. Zimnica, 12 stopni, rześko.. ja na krótko, bez czapki (!). Cudownie! Już droga, rondo... i skurcz! Za mocno zawiązałam buty.... staję. spaceruję, rozluźniam sznurówki... musze poczekać. Dzwonię do córki, czy wszystko ok... a ona... nie odbiera!!! Drugi, trzeci raz... przecież telefon ma przy sobie!! Wpadłam w panikę, może coś.. może się coś stało, a tam jeszcze Tym... Dzwonię do sąsiada  dołu - Kamil, podejdź, zobacz, nie moge się dodzwonić!!! Za chwilę dzwoni, Daga... ma wyciszony dzwonek!! o matko, córciu, ja tu od zmysłów odchodzę!!!

Ufff, odechciało mi się. Po prostu. wyziębiłam się przez to stanie... biegnę do szkoły, jeszcze próbuję.. rozgrzewka. Za szkołą masa młodziezy, niefajnie.... koniec drogi. Stop. Poprawiam jeszcze buty, jeszcze jeden trochę za ciasno... ale łydka już ok. Nowy trening na zegarku... start!!

Mijam młodzież. Nie wrócę tu już. Będę biec na 800 metrowym odcinku rondo - Puławska. Jest za szybko! powoli zwalniam, spalę się... jest na razie ok... wolniej... 4,20, trzymam... hopki... na tym odcinku 800 metrów ktoś wybudował koło 8-10 hopków!! Nie liczyłam, ale trzeba uważac na nogi, są wąskie a wysokie!! Puławska... prawie 2 km.. jest dobrze, tempo jest... cudnie zimno, to jest to!

zawrotka przy znaku... wytracam prędkość i znów się spinam... i do ronda! ładnie jest, tempo... spada, przyciskam. Nieliczne samochody, rzadko... ani zywej duszy... tylko te cholerne hopki.
I jednak ten jeden but... jeden za ciasno, drugi za luźno. Żeby mi się tylko sznurówka nie rozwiązała!! rondo...zawrotka! ojj, kolana... znów do Puławskiej... auto, jedno, drugie, ciemno, zero latarni... mam odblask na spodenkach, widza mnie, ale późno, uwaga, ja tu lecę! :)

3 km... cięzko już. Bardzo słabo... ale juz mniej, niż wiecej... to będzie tylko chwila...tylko wytrzymaj Kamila, szkoda by było... 3700, już tylko 1300 metrów!! jak to daleko jeszcze...

Na kazdym hopku uwaga, jak postawić nogę, nie wybić się z rytmu... Liczyłam, że będę bokiem je mijać, ale jednak dokładnie je połozono... czemu nikt nie myśli o rowerzystach!! Raz noga wpada z przodu hopka, wtedy trzeba przeskoczyć... raz z tyłu, nienaturalnie stopa spada...

Mówiono mi, że mogę, tylko muszę tego chcieć. Tempo, 4,47 coś koło... szybciej nie mogę. Nie dziś. Ale.. mogę... tak! i tak będzie szybciej, niż dotychczas, chociaż wolniej niż planowałam...4500 metrów, zawrotka przy rondzie... jak fajnie mi wyszło, skończę w kierunku domu... przycisnąć na koniec? nie, nie... nie ma sensu, jestem mocno zmęczona. na początku drobiłam, teraz susy... wciąż nie wiem, co lepsze, co mnie mniej męczy...

Jest 5000 metrów!! Jeszcze chwilka... jeszcze do tego cholernego hopka... Stop!!

Mam to! nie wiem ile na 5 km... ale czas 24,09 na 5030 metrów. Ok... dzwonię do córki, wracam zaraz... Fota... wiadomość, że mi się udało... chwila odpoczynku... Jak to cudownie lekko pobiec sobie tak 5,13 do domu... :) :P

A w sobotę... to samo, razy dwa! :) będzie się działo!

mogę... wszystko. Będę jeszcze szybsza, bo... tak postanowiłam! :)