I nie tylko ja....
Nawet małżonek się zapisał!
Jak poprzednio dobra organizacja, wolo pilnowali porządku na parkingu, więc parkujemy grzecznie we wskazanym miejscu. Krótki spacer, już z Asią, moją dobrą koleżanką i jesteśmy. Aaaa, nie, jeszcze spotkałyśmy Jurka!! Jurek, jak zawsze, wspaniały, szarmancki... Co za facet!!
W trakcie akurat biegi dziecięce, wielki plus dla organizatorów, dzieciaki, w odróżnieniu od dorosłych otrzymywały na mecie medale i dumnie nosiły całą imprezę, również podając wodę.... ale po kolei.
Asia jest, coraz wiecej zawodników, pogoda po prostu wspaniała, więc koniecznie do depozytu z bluzami :) Na miejscu stoiska - kawa, słodkości, ciepłe posiłki, gofry, popcorn... co kto chciał. Odpowiedniego poziomu energii pilnował Adam Jakubiak, prowadzący imprezę, muzyką i.... tym co
mówił ze sceny! :) ale to nie jedyny jego talent, ale o tym za chwilę :) Przywitałam się z Adamem, pojawiła się kolejna znajoma osoba - Tomek Wrona, z nim witałam się żółwikiem.... :P
Oliwia, Agnieszka, Dota, Marcin... Adam zapowiada rozgrzewkę, a Kasi... brak. I oczywiście nie mogę się dodzwonić!!
Dzieci biegają jak szalone, plac zabaw, dmuchańce.... Kasia, jesteś wreszcie :)
No i oczywiście, fota, na dobry początek biegu :)
Rozgrzewka trwała dobre 15 minut, najpierw zupełnie profesjonalnie prowadziła ją trenerka, zawodnicy żwawo, a potem... drugą część rozgrzewki poprowadził Adam. Rozgrzewka Adama porwała wszystkich bez wyjątku, bo to był.... taniec! Ale jaki..... Po prostu nikt mu się nie oparł, nawet nie-zawodnicy!! A Adam... na scenie dawał najlepszy przykład, jak się takim tańcem rozgrzac! :) :P
Ja z Tymem na ręku, jednym, w drugiej aparat, starałam się znajome gęby uchwycić... trochę się udało! A potem Tym rozwrzeszczał się za biegnącym ojcem i miałam naprawdę spory problem, żeby go uspokoić.... Nie rozumiesz, malutki, że tata biegnie... ale wróci??? :)
I krążyłam z nim tu i tam. Zawodnicy po strzale przetruchtali ok. 600 metrów do właściwej linii startu - dzięki temu pomiar odległości jest właściwy. A ja placzać się z Tymem patrzyłam, jak to jest, kiedy się czeka na zawodników. Więc, Adam poszedł na kawę. Miał mało czasu,
koniecznie musiał być na miejscu, gdy pierwszy zawodnik na 5 km dobiegnie do mety. Bo bieg jest zaplanowany tak, że jest wspólny start zawodników na 5 km, 10 km i 5 km nordic walking. Ale potem... Po 5 km okrążeniu zawodnicy na 5 km mają metę, a ci na 10 biegną 2 okrążenie.
Adam na kawie, ja noszę wyjącego Tyma, próbując napić się naprawdę, ale to absolutnie pysznej kawy!
A tymczasem, trwa wytyczanie ścieżek dla zawodników. Ci co na pięc, biegną prawą stroną za linią mety i schodzą na plac pod scenę. Ci co na 10 km, biegną lewą stroną, gdzie mają punkt nawodnienia i... biegną dalej. Przeciąganie taśm, wytyczanie.... Wiesław Paradowski, czyli sam Prezes, zsiadł z tego quada, wrócił wraz z innymi osobami biegają, pomagają, wieszają, wytyczają... Konsultacje, papiery, pomiary... Zawsze na biegach Stowarzyszenia Kondycja prezes jest wszędzie... to nie powiem, podoba mi się. Jest na starcie, na mecie, a teraz okazuje się, ile jeszcze innej roboty wykonuje, kiedy inni biegną :)
Ścieżki gotowe w mig, ustawiam się dalej za linią mety, gdzie już praktycznie nie ma kibiców, wysyłam córkę do pomocy przy podawaniu wody, Tym grzebie patykiem w liąciach... mogę focić!!
Z daleka światła quada, biegnie... Krzysztof Wasiewicz! ależ on ma moc!
Zawodników na 5 km nie widzę, oni zbiegają wcześniej... pojedynczo kolejne osoby na 10 km, ale na kolejnego po Krzysztofie Wasiewiczu trochę trzeba było poczekać!! Są, są... czekam. wypatruję znajomych. Może nie po kolei będzie, wybaczcie, ale tyle wrażeń... córa z przejęciem podaje wodę, udało mi się zrobić zdjęcie większości znajomych!!
Chciałam na linie mety, ale... Tym chciał na plac zabaw :) ale było to miejsce tuż przy przejściu zawodników na plac, więc mogłam obserwować, jak wracają z biegu. Pierwsza ze znajomych była Dota, ok. 48 minut a wyglądała... jak ja przy 55 :P ale tak dawno się nie widziałyśmy, że szok!!
Mogłyśmy chwilę pogadać, szczególnie o triathlonie, pływaniu żabką, zanurzaniu się do okularków, pierwszy starcie... bo ja tak powoli planuje... tu Dota sprzedała mi pewien pomysł, ale na razie nic nie powiem... dzięki Dota, to super pomysł!! No i fota... a co! Dota prowadzi bloga, Oneginetatopa, lubiany bardzo również przez moich znajomych :) I niespodzianka, Dota w kategorii.... 2 miejsce!
Kolejno nadbiegali znajomi. Wszyscy, ale to absolutnie wszyscy byli tacy zadowoleni... takie uśmiechy!! Ach, jak ja zazdroszczę im tego biegu...
Na mecie zawodnicy dostali sadzonki iglaków, ze szkółki i szli dalej jeść :) Kasia, inni... Jest wreszcie i mój małżonek! Pięknie, z Asią, poniżej godziny... Asia meeega zadowolona!! I małżonek niesie tą sadzonkę, co ja z nią.... na szczęście Marcin się trafił, oddałam mu ja z przyjemnością, jemu się przyda :)
Odpoczywają, piją... Obeszłam z Kasią znajomych, pamiątkowe foty... Wiesław, Adam... selfie!! Wkrótce dekoracja!!
Jednak nie mogłam już czekać, Tym... nie ma jeszcze trzech lat, padał z nóg. A chciałam poklaskać Docie!!
Nie biegłam dzisiaj... ale emocji i endorfin dostałam mnóstwo!! PRAWIE tyle, ile podczas biegu! :)
Niebieganie... może nie być takie straszne! :) Jak tylko wyleczę kontuzję, wracam!!!!













