Popularne posty

piątek, 26 czerwca 2015

O tysiącach, nowych nabytkach, życiówkach i wstrzymaniu ruchu.

Zupełnie nieoczekiwanie, po południu doliczyłam się, że na czwartkowym biegu stuknie mi tysięczny kilometr. Oczywiście, natychmiast grupę o tym poinformowałam, zastrzegając sobie w tym momencie, po skończeniu tysięcznego kilometra, postój i fotę :)

ale to był dopiero początek ciekawostek... Na bieg pierwszy raz zdeklarowała swój udział Oliwia, która biega gdzies tam, a tym razem postanowiła dołaczyć :) A kolejną ciekawostką było...że Michał zwerbował na bieg kolegę.

Ale po kolei. Na rynku czekamy, Michał przychodzi z kolegą! Karol, który podobno długo nie mógł się zdecydować :) Kasia zapędzona jak zawsze, Beatka, Ola... Ola, bohaterka, po sztafecie 24-godzinnej, dla pomocy dzieciom!
Tomasz... wiadomo, że Janusza nie będzie, Piotr nie dociera... ale dociera Oliwia! Ależ to piekny rudzielec!!

Start! Ja na przedzie, Oliwia, Beata... gadu gadu, chociaż tempo zupełnie niekonwersacyjne. z tyłu okrzyki oburzenia, co to ma być... starałam się, naprawdę... powstrzymac Beatę, ale chyba dawno z Oliwią nie biegała, bo parły do przodu, jak szalone!!

Dość szybko odpuściłam te gonitwę, ja tu ostrożnie, przed sobotą... relaks ma byc :) Cofnęłam się do Mika i Kasi. Ola z tyłu, z Tomem, na końcu Michał z Karolem... o rolkach było, jak się jeździ, o prędkościach i maratonach rolkarzy... zbieg 1 Maja, grupa pod stadionem, podejrzanie klub przypominająca... Beatę i Oliwię ledwie widać, jak pooooszły.

Skręt na dróżkę, marudzę, co to ma być za bieg, pędzący! Jest Ola, i jej cudowne opowieści o wielkim biegu. Słyszała głosy.. spała w namiocie, ja to w ogóle po endo sądziłam, że ona te 42 km ciurkiem... (Tom, ciurkiem, w sensie bez przerwy!). A ona po prostu stopowała endo :)

A dzisiaj... raz idzie, raz biegnie, porządnie bieg dał jej kość! Idziemy... Las w Żabieńcu, wymiękają też przodowniczki... w ogóle wszyscy zaczeli iść. Ja się tak nie bawię, albo pędzą, albo idą... ruszamy!

staw, gdzie Kasia się foci z rana.. W końcu pobiegłam! zrobić foty, powstrzymywałam się dotychczas, z uwagi na nowych, może będzie protest...
ale się nie dowiem, jak nie spróbuję!! Nie było... pewnie Michał kolegę uprzedził, a Oliwia czyta przecież relacje... wie, że foty muszą być!!

wyruszyłam, tym razem z Kasią, do przodu... Tom, nie mógł sobie darować puknięcia mnie z ramię, ależ mnie zeżlił :) Znów mi to zrobił... Kasia zaczyna mnie bronić, recznie! Strzeż się Tom, ona bije! :)

Pędził przodem, potem ja i Kasia, do pogadania było... potem Mik z chłopakami, a dziewczyny zupełnie z tyłu! Boczna uliczka, stop! Czekamy. Ja focę... Karol zupełnie swobodnie, już chyba go kiedyś focono... Kasia poza, a jakże, ona wyczuwa obiektyw nawet zza pleców...



Dziewczyny złapałam w biegu. Ola się nie może zdecydować... raz pędzi, raz idzie, raz nie może... ale jaka szczęśliwa! Mówi, że to jej czas... ma 3 tygodnie na łamanie życiówek! :) :) I chyba dzisiaj będzie pierwsza! na 10 keamów.

ruszamy... ja Beata i Oliwia, gadamy... o bieganiu, jedzeniu... Oliwia dopytuje o miejsca z relacji, czy to ta droga, której nie lubie? :) Oj tak, ten odcinek jest niefajny!! Za nami Michał z Karolem, spory ruch, konie obok na wybiegu brykają... zupełnie jak my :P

O kolkach.. Michał z Karolem zupełnie zakonwersowani na siebie, tamci z tyłu... nie wiadomo o czym, ale uwaga, Oliwia, teraz będzie runmageddonowe skrzyżowanie!!

O hejjj, ależ to było przejście! Całkowicie potwierdzające nową, tradycyjną nazwę skrzyżowania... ruch, my między autami... Ja już focę, jeszcze na jezdni, zawsze tu focę, zwykle stajemy, a tym razem.. wszyscy przebiegają, co jest!!

Jeszcze Kasia z Olą... Kasia na wariata, pod koła, jest,
Ola...zakołysała się na krawężniku, sznur aut... Ola podnosi dłoń i stopuje sznur!!! i sobie przebiega :) :) Co za kobieta!! A co najlepsze, sfociłam to!!!


Rewelacja, już za chwile moja ulubiona droga... kontroluję, gdzie jest Tom... żeby mnie znów nie zaskoczył! :) wpadam między Olę i Toma, on już wie... scigamy się!!! wiadomo, póki pierwszy bieg Toma... jest w miarę. Ale już na drugim... i tyłem... Ciekawe, ilubiegowy jest Tom :)

a nie powinnam!! sobota przecież... relaks, relaks.. uspokajam oddech, biegniemy... Michał dopytuje co jakiś czas o tysięczny kilometr... czy to już? Kiedy to będzie? Sama jestem ciekawa, gdzie to wypadnie. Oby było dość jasne miejsce, do fot!!

Pasy... coniektórzy już mają 10 km... ach te GPS!!, jeszcze trochę, Karol pyta o przerwę, zaraz zaraz... Jest!

Proszę o fotę! Własnie skończyłam pierwszy tysiąc kilometrów w tym roku! TU. Z WAMI. Nie ma fotografa, ale Karol się ofiaruje, że nie będzie na zdjęciu, bo jest z nami 1 raz. Nie bardzo mi to pasuje, ale nie będę marudzić...
Mikołaj postanawia, że mam być na tej focie na rękach. I już jestem w górze, tylko chętnych do trzymania brak! :) :P

Na szczęscie Kasia jest... trzyma mi nogi. Potem okazało się, że jeszcze Michał się poświęcił, chociaż widać, że Michał z Kasią pro forma, a całą odpowiedzialność za moje unoszenie się przyjął na siebie Mikołaj. :)
Jeszcze jeszcze... Karol mówi, że niewyraźna, to powtarzamy. Nie może TAKA fota być niewyraźna!! Karol tworzy statyw ze słupka furtki i udaje się. Jeszcze... na stojąco :) super! Dzięki!


Ach, zaczynam kolejny tysiąc... biegniemy na wiadukt. Z Oliwią teraz, o czymś, co jest oddychające i nie wysusza, pomaga utrzymać wilgoć...
Mikołaj kursuje coraz bliżej w naszą stronę, słucha... Ja polecę Oliwi te, których sama używam, ale Wy chłopaki... nie możecie wiedzieć!! :)

ciemniej, gruntowa... Tom znów mnie zaczepia!! Kasia coś o szkole i ciaganiu za warkoczyki... zagadałyśmy Karola, o chwilowych członkach, o jego dystansach... las! Tu trzeba uważać! Jeszcze chwila, i jesteśmy!! na wiadukcie, ofkors.


Tom jest nieswój, narzeka na niedyspozycję... nie chce dać mi forów, jak zawsze... Oj Tom, no wiadukt jest!! Leć Kama, leć... poleciałam.

Szybciutko! Zwykle tom mnie dogania... za chwilę, tym razem... zaczęłam się niepokoić. Coraz bliżej końca, Toma nie ma... pomysłałam, że mnie podpuścił i w ogóle nie pobiegł!! Ach, nie wybaczyłabym mu!! Nigdy!
Matko, jest! póóóóźno, ale jak zwykle, tylko mignął. No, tradycji stało się zadość! :) focę wesołą resztę, rozpędzona, zadowoloną, ja tu sapię... i wyłaczyłam przypadkowo zegarek! Ech! dobrze, ze nie przed tysięcznym kilometrem! A mam funkcję blokady przed takim przypadkowym
wyłaczeniem, może zacznij Kamila korzystać, co?

Fajnie mi, kamień w bucie, Czajewicza... w sumie, może i dobrze, że nie 1 Maja, podbieg by był. Michał mocno mnie ograniczył przed sobotą, tego nie, tamtego nie, dobrze, że wiadukt tak :) No i wyścig z Tomem też był nielegalny....

pieknie, bez wygłupów finiszowałysmy z Kasią. Na rynku nie ma się gdzie rozciągać, ławki oblepione... ja mam krew na skarpiecie... pewnie sobota odpada! :P selfik zbiorowy pod latarnią, gdzie ta Kasia!!! A nogi... Kasia to ma świetny telefon! Samowyzwalacz reaguje na jej dłoń, macha raz, drugi... mamy to!!

 
I ta knajpa zaproponowana przez Michała, trochę z okazji tysiąca.. Zostaje Oliwia, Kasia, Ola chwilkę, Mikołaj, Michał i Karol.  Zamawiamy.. Ja wodę, chłopaki, no to wiadomo, Kasia też bez alkoholu... Oliwia - piwo chce! Oliwia, tym samym natychmiast zdobyłaś jeszcze większą sympatię naszych chłopaków!!

Czekamy, gadamy... Kasia już wysyła foty, Czat, czat... Michał z Karolem, no po prostu, pokazują sobie fotki w telefonie! Musiałam to zakończyć, co jest! mikołaj próbował jeszcze, że to w telefonie jest prawdziwy świat nasz wzajemny... o nie, a co tu robimy!?

 

Było już zamówienie, zrobiło się bardzo przyjemnie! O weganach było i wegetarianach. Podobno to zupełnie cos innego, ja nie odróżniam. Wolę mięso. A Mikołajowi zwisa... ale się uśmiałysmy z Kasią!!! O kotletach z soi, nabiale.... Karol, niesamowicie szybko i bez skrępowania, już z nami rozmawiał. Twierdzi, że weganizm to stan już jest... organizmu, szczególnie po 20 latach. Ale on sam zdaje się, nie, woli rowery. I o tysiącu było... bez malowania! O składaniu rowerów, osprzęcie sprzed lat, klubie motocyklowym i dlaczego Karolowi nie pasują czwartki.


Szkoda, że zimno już, wychłodzenie! Czesc, czesc...

Myślę, że Oliwii i Karolowi się podobało. Usmiechnięci!

Karol - życiówka, najdłuższy dystans jaki przebiegł. Oliwia, debiut i piwo, znaczy, jest swoja :)
a reszta... moja reszta jak zawsze cudowna i najwspanialsza!

Dziękuję Wam!