Popularne posty

czwartek, 15 grudnia 2016

Tyle się działo, czyli trofea 2016

Tak mnie wzięło na podsumowanie, bo też już nie będzie zawodów w tym roku :)

W 2016 roku wzięłam udział w 16 zawodach sportowych.

Warto wspomnieć sztafetę maratońską :) Biegłam na 5 km, wspaniała zabawa :) Chętnie znów pobiegnę, jeżeli będzie kolejna edycja Maratonu Powiatu Piaseczyńskiego :)


Na 5 km.
Piaseczyńska Piątka....  i Cross Mikołajkowy (brrr!) :)
Piątka to zawsze znój – trzeba się zmęczyć, bo też biegnie się szybko. Piątka asfaltowa, Cross przełajowy. Zawsze po takim biegu mówię, że nigdy więcej. Nie będę wyrokować, czy pobiegnę w 2017, zobaczymy.



Na 6 km - Runmageddon - nigdy więcej :) Przygoda fajna, ale domyć się nie mogłam :) Ubrania długo czuć było błotem, syfem, fuj! Jestem Rekrutem i tak niech zostanie :)



Na 10 km, mój ulubiony dystans.... 3 biegi z cyklu BBL Lasy :) Tropem Wilczym - Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych (gdzie mam koszulkę??)
Podobno impreza BBL Lasy nie będzie organizowana w 2017 roku. Bardziej spotkanie towarzyskie, niż zawody, nie ma pełnych 10 km trasy. Ale zawsze świetna atmosfera i tłumy znajomych. Chętnie bym pobiegała jeszcze.
Tropem Wilczym – spontan był, 4 pętle po 2,5 km, asfalt. Dopiero zdałam sobie sprawę, że to luty był, bo pamiętam, że było ciepło :) pętli nie lubię, wydawało się, że pyk pyk, po 2,5 km, ale już na trzecim okrążeniu znałam każdą nierówność trasy.... zdecydowanie nie chcę znów.





11 km - II Szczycieńska Dycha Jurunda - to był dramat, pobiegłam w tych zawodach dzień po....maratonie :) Bieg w rodzinnym mieście, raczej lesie – super impreza. Niełatwe, leśne ścieżki, ale płasko, za to piaszczyście. Pomyślę :)


12 km, Men Expert Survival Race - kolega mnie namówił, ale chwała mu za to, bo przynajmniej na crossfit poszłam ćwiczyć. Miało być 12, wyszło prawie 15... Bieg przeszkodowy, więc też błoto w zębach. Już nie :)


Półmaratony mam dwa. Półmaraton Praski oraz Ukiel Olsztyn Półmaraton.
Praski źle wspominam, było strasznie gorąco. Podobno to tradycja tego biegu i podobno w terminie Praskiego można śmiało planować weekend nad wodą. Bo na pewno będzie upał :) Masowy, asfaltowy – nie powtórzę :)
Olsztyn za to.... trudny i dwie pętle. Ale ciekawy :) Pomyślę o tym biegu :)



Maratony mam..... 4 :)
Najpierw Maraton Mazury (43 km), na pewno tam wrócę. Świetne wspomnienia, trudna trasa. Wspaniała organizacja. No i okoliczności przyrody nie do opisania :) Pudło - 3 miejsce :)
Puchar Gór Świętokrzyskich (45km) - też wrócę :) Trasę znam już, znojna ale ma takie przyjemne odcinki :) Pudło było – 3 miejsce. Jak sił starczy to powtórzę, bo te dwa pierwsze maratony przebiegłam w ciągu dwóch tygodni.
Potem Maraton Warszawski PZU - never :P Mam uraz, bo schrzaniłam... Chociaż podobno muszę biec Orlen :P Masowy bieg asfaltowy
No i moja Czantoria, 43 km, wracam!!! Najznojniejszy bieg ever. Wykańczający. Tu byłam prawie 10 godzin na trasie....  I najwspanialej wspominam :)






Bardzo ostrożnie planuję biegi w 2017 roku, chciałabym i tu i tu.... Mam w tej chwili opłacone 3 starty – kwietniową Czantorię 50 km, majowy Maraton Juranda i październikową Łemkowynę 70 km. I mocno się zastanowię, zanim zapiszę się na cokolwiek innego, dłuższego niż 10 km. Bardzo mocno :)