Popularne posty

poniedziałek, 27 lipca 2015

Taki bieg!


Na zawody BBL w Chojnowie szykowalismy się licznie :) Klubowo miało być! Niepewność do ostatnich dni, bo to cykl biegów i pierwszeństwo zapisów było dla osób, które już startowały we wcześniejszych edycjach.... Ale organizator, niespodzianka, powiadomił, że przyjmuje wszystkich chętnych! No, to biegniemy!!!

Tym razem Rafał też postanowił wziąć udział, w biegu na 5 km, reszta klubowiczów na 10 km. Ogarnęłam opiekunkę, chciałam tym razem bez dzieci, skupić się na biegu, zjeść coś potem... a nie jak zwykle pędzić do domu!!

Rano wczesne wstawanie, żeby po pakiety jechać... wydawali od 9:00, bieg o 11:00... żeby uniknąc kolejek!! umówiłam się z Asią... Kasia też chce jechać! I Michał też! Asia czekała przy ulicy, jedziemy po Kasię... Kasi nie ma :) Dzwonimy... ja na jeden numer, Asia na drugi... A Kasia nie odbiera! ale oczywiście, na czacie jest... :) Jedziemy po Michała, nastroje przednie :) Jest i Michał, do lasu... żarty żarciki, wyboje na drodze....

Biuro zawodów. Wybraliśmy mniejszą kolejkę, laski z obsługi zamotane, oświadczenia... Nie tu stoimy! to kolejka do biegu na 5 km! Marudzę, że kiedyś to przypięto kartki, gdzie co i wiadomo było gdzie stanąć... Michał pokazuje mi... wielkie potykacze z oznaczeniem kolejek! Czasem trzeba patrzeć niżej, Kamila.... :)

Koszulka czy kapelusz, marudzimy... Proponuję Michałowi XL, ale on upera się na L. Odebrane, każemy Michałowi przymierzyć L, żeby nie było... My mu zaraz powiemy, czy L jest dobra, czy nie! :) Uległ, a koszulka w sam raz!

Wracamy, pedzę, o 10 mam odebrać Monikę, która jedzie z Wawy. Rozwożę towarzystwo, po Monikę, pęd, zamieszanie, już masa aut w lesie, jeszcze numery startowe... Mija nas Asia autem, ja z Rafałem i Moniką już idziemy, jest Mikołaj i Tom... I Jurek!! Asia stoi i rozmawia z Jurkiem, wreszcie go poznałam... całuje mnie po rękach, ach jaki szarmancki!!!

Popędzam, za mało agrafek... idziemy do biura zawodów! Jest i Michał już i Oliwia... gdzie ta Kasia?? Foty trzeba zrobić...

Domyślamy się, że Kasia pewnie Jurka spotkała... to tak szybko nie przyjdzie! Mikolaj dzwoni, pogania... Już komplet!! Robimy foty!

Organizator zapowiada rozgrzewkę, trzeba się pokazać... Bo my w klubowych koszulkach!! Stajemy z Asią i Oliwią na samym początku zawodników, chłopaki za nami.... ćwiczymy!! Muzyka, foty... A trenerka pogania, a my już zziajani... :) Ile jeszcze???

A biodro... boli!! Po wielkim biegu na 37 km dokucza mi ból biodra! A tu chciałam... umówiłam się z Tomem, że pobiegnę szybko, z nim, że poprowadzi mnie na dobry czas, tempo 5 ma być.... no nie wiem...

Koniec rozgrzewki, idziemy na start!! Rafał ogląda się za Januszem, miał biec na 5 km. A Janusza... nie ma.

Juz ustawieni na starcie, tym razem nie ochamy się do fot. Pytam Oliwię, czy pobiegnie ze mną tak szybko... sprobuje!! Michał z przodu, wysoki, szukam Toma... nie ma. No i ok, to biodro....
A Tom nagl się pojawia koło mnie!! I pyta, czy próbujemy. O, Tom, miałam nadzieję, że nie znajdziesz mnie na starcie!! :) Jeszcze próbuję targować tempo, ale on jest nieugięty! Jeszcze sznurówka... a tu już odliczanie, czy zdazę!!? start!! Zegarek włączam na macie startowej, jest Tom, Oliwia... chwilę powoli, Tom mówi, że mam za nim... i zaczyna wymijać! toruje drogę, slalom, coraz szybciej!! Droga prosta, wygodna, ale dużo nas jeszcze... jest i Oliwia, razem, razem... Tom kontroluje tempo, ja w ogóle nie patrzę na zegarek! Jeszcze jeszcze... doganiamy Mika, biegniemy we czworkę! Tom mówi, że pierwszy kilometr jest poniżej 5, super! Już skręciliśmy w las, duuużo gorzej, korzenie, błoto, trawa, kamienie.... wszystko! trzeba uważac i patrzeć pod nogi!!
A biodro... taki bieg, gdzie trzeba kombinować ze stawianiem stóp, nierówny krok i nawierzchnia... boli!! Tom przede mną, Mik, Oliwia, trzymamy tempo!! Mijają nas biegacze, zauważają koszulki klubowe.... :) Miło jest! Drugi kilometr jest wciąż ok!! I o mało nie zaliczyłam wywrotki w błocie, poślizgnęłam się!! I prawie podcięłam nogi Mikołajowi!

Dopiero drugi... zerknęłam na zegarek, 2700, Tom... noga mi ucieka... nie dam rady!! Tom radzi zwolnić i odzyskać oddech, ale w tym stanie mi się wydaje, że pedze jak nie wiem co!! Proponuję mu, żeby pobiegł, jeszcze ma szanse na dobry czas, ale Tom... życiówkę zrobił dzień wcześniej, zostaje ze mną.

biegnę. zostawiliśmy Mikołaja i Oliwię. Tom coraz bardziej z przodu, ja coraz bardziej z tyłu... Zarzymał się, czeka :) Ja się nie zatrzymuję, biegniemy... wolę nie patrzeć na zegarek, już byłam gotowa odpuścić, ale... nie, nie mogę! Jakoś.... dobiegnę!!

Dobrze jest na niektórych odcinkach, równej drogi, wówczas przyspieszam, nie musze aż tak kombinować z nogami, można pewnie biec... boję się, żeby się nie potknąć na nierównościach, nie do końca noga mnie słucha... Tom zaczyna biec tyłem :) Wie dobrze, jak to mnie denerwuje... ale super, jest coraz szybciej znów, Tom sprawdza zegarek.. mówi, że jeszcze tylko 2,5 km, że dam rade!! ale końcówka jest ciężka, podbieg, nierówno... Tom pokazuje faceta z przodu, Kama, bierzemy go, uda sie!! Przyspieszam i szybciej jeszcze jeszcze...  A tu jakiś facet krzyczy, że... jeszcze 150 metrów!! To już!!?? :)

Wpadliśmy z Tomaszem z klasą na metę. Prowadzący ogłosił nawet, że wbiega Kamila i Tomasz, warto mieć imienną koszulkę :)

Medal, woda, auć!! jak mnie boli biodro!!! Ale i tak piekny czas, poniżej 49 minut!!! Dziękuję Tom!!
A na mecie... Michał już i Rafał! Rafał nie wie, ile miał na 5.... czekamy na sms z wynikiem!! Masa zadowolenia, dobre emocje... Rafał nas foci... gdzie inni!?

Wpada Oliwia!! Zgrzana, zadowolona... Oliwia to taka promienna była cały czas, że hej! znów foty... Jest i Mik! Mik, to takie ładne zajączki miał na końcu.... dwie piekne biegaczki!! :) Zdejmujemy chipy, pijemy... Czekamy na dziewczyny, Rafał gotowy z aparatem... gdzie one są!!

Takie wejście.... jak one, to nie miał nikt!! Za ręce, Kasia ciągnie Asię na pęd, foty, foty!!! Krzyczę dopinguję, Wpadły!!! Ale finisz!! No, jak to zwykle Kasia umie zrobić, spektakularny!!! :)

Foty, foty... z medalami... a tu... Jurek!! Jurek oczywiście całując mnie po rękach, Kasię... on ma przy pasku specjalny uchwyt i nosi takie pastylki witaminowe :)

Jeść!! Oliwia się pożegnała, my na posiłek... Sprawnie! Tu kolejka zajeta, ja po talerzyki, robie kilka herbat... Kasia pomaga, łapiemy widelce, chleb... Michał się nie rozdrabnia, cały bochenek! :) Rafał mi dwie kiełbaski nałożył... :) :)

Rozsiadamy się!! jemy... gorące, dobre! Herbata... poszłyśmy z Kasią po jabłka i nektarynki :) :)
A smsów z wynikami wciąż brak!

Niechętnie, ale powoli rozstaliśmy się.
Bardzo fajne było to, że wystąpiliśmy w licznym składzie i w koszulkach klubowych. Było Nas widać!! W biegu, na mecie, cały czas!! Prezes Kondycji, wieszając mi medal, pogratulował: Gratuluję biegu, Piaseczno Running!! Wiadomo, już jesteśmy jednak rozpoznawalni... :)

a do tego... atmosfera, tak ciepło i rodzinnie... to tylko w naszym gronie! :)

Kasia już pyta o kolejny taki bieg. A Rafał... wybiegał 5 km, poniżej 25 minut!! Świetny debiut!
Dziękuję Wam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz