Z Kasią nie widziałyśmy się... ponad 20 lat! Ona na pólnocy, ja na południu.... od rodzinnego miasta :) I ten facebook... zostałyśmy znajomymi, znalazłysmy się.
No więc, okazało się, że Kasia biega. Fajne to, dowiedzieć się, że ktos znajomy biega! Kasia biega i bierze udział w zawodach. Co ciekawe, również w biegach górskich, których ja boję się jak ognia... :)
Wspominałyśmy co jakiś czas, że kiedy będziemy w jednym czasie w Szczytnie, pobiegamy razem. No, to zdarzyła się okazja!!
Plan był prosty. W sobotę szybko - robimy rekord na 5 km. W niedziele... długo :) Coby się i wybiegać i nagadać :)
A tu o sobocie chciałam...
Umowa prosta, lecimy do rozdroża, na Zabiele, tam łamiemy życiówkę i wracamy :) Proste? proste!! Ale... pojawiły się okoliczności... po pierwsze przyszedł upał. No taka pogoda zdecydowanie nie sprzyja rekordom! :) Druga sprawa... Kasia obawiała sie, że przy szybkim tempie dopadnie ją kolka! wielka niewiadoma... więc umawiamy się, że o rodzaju treningu zdecydujemy... na miejscu!
Siódma, lece pod cpn... matko!! ależ ona jest.... kolorowa!! Kasia rzucała się w oczy z 5 kilometrów! :) :) Na ramiączka, ja też, cześć, czesc!!
I fota!! :)
Ruszyłyśmy na rozgrzewkę, niosło nas.... że hej!! tempo 5,20, no przesadzamy!!! ma być konwersacyjnie, rozgrzewkowo... spokój! gadamy... o rany, o czym można gadac po 20 latach niewidzenia się? O wszystkim, trzeba sobie opowiedzieć wszystko, co się działo, i o tym, co teraz... na rozgrzewce było o bieganiu dużo. O tym, gdzie biegamy, jak i z kim. Kasia mieszka obecnie w Gdyni. Kluczymy po uliczkach osiedlowych, w drodze do przeznaczenia..... stop. jak tylko zaczął się las :)
Tu zostawiamy wodę. Zbędny balast. Dopytuję, co robimy, tę piątkę, czy po prostu może interwały? Kasia chce piątkę!! Wiedziałam, że nie oprze się okazji :)
Plan jest prosty. Łamiemy 24,41, bo to aktualny czas Kasi (mam nadzieję, że dobrze zapamietałam:) ). I już! Czyli... minimum 4,55 min/km.
Co to dla nas... :P
Nowy trening, zerujemy zegarki... Mamy takie same zegarki, Tomtomki, umowa, teraz...start!! I kontrola, kontrola, żeby za szybko nie wystrzelić....
I się nie spalić!
Bardzo milczący to był bieg!! Nie wolno gadac, żeby oszczędzać siły!!
Lecimy.... równo, równo, musi być równo... pilnujemy tempa... wiadomo, pierwszy kilometr to całe nic, jeszcze coś tam gadam... Droga miała być nieuczęszczana, a tu jadą i jadą... na szczęscie jak już przejechalo kilka aut, był spokój.
Plan był na 2,5 km, potem zawrotka. Robi się pod górkę (droga płaska...)trudniej! Ten drugi kilometr okazał się najszybszy! Więc... się zmęczyłyśmy :) Coraz dłuższe te metry, a tempo... równo, równo, ładnie jest!!
Zagapiłam się z zawrotką, Kasia przypomniała, że mamy zawracać! To najlepszy moment, będzie już tylko coraz mniej :) Ale... coraz ciężej! Na szczęście w pełnym cieniu biegłyśmy, drzewa tu wysokie, i chociaż dobrze już było po 7:00, na drodze wciąż cień. Jest, 3 km. Kasia, jeszcze 2!!!
A Kasia jakby nieco wolniej... albo ja nieco szybciej! w kazdym razie dwa kroki przed Kasią.... żeby ją widzieć!! Pytam o kolkę, żeby się przypadkiem nie wygłupiała i nie biegła z kolką w tym tempie.. mówi, że ok.
Jest coraz bliżej, boję się, czy Kasia nie zwolni. Nie teraz!!! Jest tak równo! Zaczynam gadac :) O wodzie na mecie :) Przypominam, że życiówka będzie :) ale, nie musiałam się wysilać, Kasia po prostu równo tupała i nie pozwoliła mi sie oddalić :)
Koniec lasu z lewej, już widac nasze miejsce z wodą. O, jak blisko! Nie, nie, nie wygłupiałyśmy się na sprinty na finisz... My powazne jestesmy biegaczki, nie ma się co zarzynać na 400 metrach dla dwóch sekund.... Jest! 5, stop!!
O jak super!! Wiadomo, jest życiówka! Pić!!! Leje się z nas pot, ja nie mogę foty zrobić, ręce mi się trzęsą.... :)
Takie rzeczy lubie... postanowić, że łamie się piatkę i ja złamać!! Dzisiaj był plan na poniżej 24,41, wyszło...24,22 :)! Po prostu :)
Fota, ofkors... Nie spinałyśmy się bieg. Słońce, ciepło... więc... spacerek :) Idziemy, pijemy i.... oczywiście gadamy! O mężach, dzieciach, pracy, odchudzaniu, tuszy, mocy biegania.... :)
Jeszcze pobiegłysmy, a jakże, przez jakieś wertepy... zachciało nam się skrótów!! Może i to łąka była, ale jaka paskudna... :) Jakiś powiginany mostek, skąd te bloki tam...
Już już, znajome otoczenie, chodnik, cywilizacja... Na drugi dzien plan na 20, wiec się jeszcze zobaczymy!!
Czesć, cześć!
Lubie takie osoby, konsekwentne. Podobno wszystko jest w głowie... :) :)
Bardzo mi się podobał ten bieg, ekstra trening i sukces, co jeszcze bardziej człowieka nakręca!!
Dzięki, Kasia!!




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz