Popularne posty

środa, 1 kwietnia 2015

O ciałach

Nasunęła mi się taka refleksja na koniec karnetu na siłownię.... O ciałach. 
Dla osoby niećwiczącej mamy dwie grupy ciał: grube i chude. Pojawia sie jeszcze w międzyczsie rodzaj "normalne", cokolwiek to znaczy. Pewnie to te, których się nie udaje przypisać do żadnej z wymienionych grup.
Ale jak już człowiek pocwiczy, i to nie miesiąc, ale tyle, że zauważa zmiany we własnym ciele, pojawia się trzecie kategoria: ciało wysportowane.
No i się zaczyna.... Dziewczyna jest albo chuda, albo wysportowana. To duża różnica w postaci. Chuda jest cienka, ale wiotka. Wysportowana jest bez tłuszczu, ale mocna. Ale też nie chuda..... I nie mam tu na myśli kobiet -sumo albo od rzutu młotem, czy podnoszenia ciężarów. Mam tu na myśli ciało osoby wysportowanej, np. takiej instruktorki fitness. Jak poszłam pierwszy raz na zajęcia ze sztangą, dziwiłam się: tłum lasek, niektóre chudsze od gryfu - po co im te ćwiczenia? Inne cos a'la Skolimowska plus, no to wiadomo, chcą być jak te od gryfu Emotikon smile A potem instruktorka - o matko! ona wcale nie jest chuda! Ma podniesione pośladki, wypukły brzuch, widać mocne mięśnie ramion, ud..... obrzydliwe.
Wówczas myślalam, że ona tak ma dlatego, bo za dużo sztangą macha.

Po roku cwiczeń zauwazyłam różnicę miedzy ciałem chudym i wysportowanym. I powiem tak: ta instruktorka ma piękne ciało Emotikon smile

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz