Popularne posty

piątek, 10 kwietnia 2015

Jak budowałam forme na BBL.



ano, nie tak, jak trzeba. Najpierw poniedziałek, 24 km, potem ulubiony czwartek - 13 km, a dzisiaj dobiłam się kolejna trzynastką :)

Jutro nie biegnę!

W oczekiwaniu na Mikołaja, na rynku, odnotowałam wielki ruch. Mnóstwo młodziezy, jeszcze rodzice z dziećmi, chociaż już 20:00... widac, że pierwsze 16 stopni na plusie o tej porze wyciaga z domów!

Przypomniałam sobie nasze czwartkowe zbiórki na bieg, zimnica, zywej duszy wokół, tylko my, grupa pozytywnie nastawionych, tupiacych do biegu :)

Mikołaj, jak zwykle punktualnie, no to start. Załozyłam, ze skoro podczepiam się do Mikołaja, biorę wszystko - tempo i dystans na jego zasadach. No i skończyły się żarty. To nie było czwartkowe spotkanie biegowe, to było prawdziwie piatkowe spotkanie biegowe :)

Nieśmiało dopytałam o trasę - sądziłam ze będzie 5-8, po cichu liczyłam na zwykła trasę - 13 km.... nie zawiodłam się :) Plan był na dłuzej.

Tym razem miałam latarkę, była też czołówka, więc komfortowo. Tylko ubrałam się jak na Syberię, tzn. jak wczoraj, nie sposób opisać miny Mikołaja, kiedy zdejmowałam kurtkę... to co zobaczył :) No co, jakoś zimno mi ostatnio!

Lubie biegać z osobami, które mają doświadczenie. To moze egoistyczne, ale pytam i chłonę z ich wiedzy. Nie czytam książek, nie byłam u ortopedy ani fizjoterapeuty... nawet u ogólnego nie byłam! Polegam na doświadczeniu prawdziwych biegaczy. Więc było sporo o bieganiu. Mikołaj ma dużą wiedzę, masę doświadczeń, więc wyciągałam, co sie tylko dało! :)

Dowiedziałam się też, że zbyt dużo gadam, przy średnim tempie 6,00, co prawda nie powiedział mi.... przypadkiem się dowiedziałam... - jak zamilkłam, bo chłonęłam swoja przyjemność biegu, cudowną aurę, fajną okolicę i zero stresu, bo nie byłam sama, Mikołaj zaproponował, że zwolnimy - żebym mogła nabrac oddechu. On sądził, ze ja milczę bo się zasapałam! W ogóle nie przyszło mu do głowy, że czasem zdarza mi się kilka minut być cicho. Tak po prostu!

Tempo bardzo fajne, nie startowe, ale też nie wybieganiowe. A zrobiło się w sumie 13 km. Dwunasty kilometr piekny, 5,41, moja cudowna Dworcowa, w dół!, w dół!

Rany, miało byc krótko.... to nie będę wchodzić w pozostałe szczegóły biegu :)

Lubie tak, jak dzisiaj. Niesiona emocjami z wczorajszego, przemiłego czwartkowego biegania, dzisiaj ponownie poczułam się bardzo dobrze, znów miałam ochotę biec i biec (czemu ta ochota nachodzi mnie zwykle po 10 km, szczególnie jak mam pojutrze start!?).

Dziękuję Mikołajowi za dzisiaj. I licze na powtórkę tego fajnego tempa :)

A BBL? BBL będzie w niedzielę, więc mam kilkadziesiat godzin by odzyć po tym, co dzisiaj mi zrobił Prezes :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz