Popularne posty

poniedziałek, 14 listopada 2016

Dlaczego morsowanie jest fajne?

Dlaczego, no właśnie. Zimno przecież...a do tego trzeba się zmoczyć!


A wszystko dlatego, że rok temu chlapnełam buzią Maćkowi, który chwalił się morsowaniem z kilkoma kolegami, że następnym razem ja też. No i przyszedł następny raz, a ja nie bardzo miałam wymówkę....
No bo po tym następnym razie znów przyszedłby kolejny następny - uznałam, że raz i koniec, w koncu ostatecznie się przeziębię.
Wówczas nie było przerębla jeszcze, więc trzeba się było zsunąć z trawiastego brzegu do wody, dla mnie nieco ponad kolana. Maciej popędzał, jak wejdziesz to od razu wchodzisz dalej, raz, raz!
Weszłam i mnie zatkało :) W wodzie byłam ok. 20 sekund jak sądzę, czyli weszłam i... zwiałam :)



Ale spodobało mi się. Oczywiście żadnego przeziębienia nie było :)
Przyszedł kolejny raz... i kolejny....a wciąż byłam jedyną dziewczyną wśród piaseczyńskich morsów, zresztą w sumie naraz przychodziło nas 3-7 osób.



Potem przyszedł czas na wydarzenia na FB. I lawina ruszyła. Pojawiły się kolejne osoby, w końcu dziewczyny! Iwonka absolutnie pierwsza, a tydzień później, już do przerębla wskoczyła Ewelina, która jest najaktywniejszą Foką Piaseczna :)

Kolejnym trudnym doświadczeniem był przerębel właśnie. Chłopaki wykuwali otwór w lodzie, i juz nie było wejścia do wody, od brzegu, tylko od razu trzeba było wskoczyć po pierś w ciemny otwór, prosto z lodu :)

Pierwszy raz znów trudny, wskoczyć... nie wskoczyć.... Tu nie da się wycofać. Albo się od razu jest w głębokiej wodzie, albo trzeba się ubierać.


A nie-morsy, albo potencjalne morsy pytają: a nie zimno Wam? A nie przeziębiacie się? Tak, zimno nam! O to właśnie chodzi w morsowaniu, że schładzamy się celowo, krótko, a porządnie, po rozgrzewce. Dlatego też, nie chorujemy! A morsowanie.... uzależnia :) Co niedziela myślę, rany, nie chce mi się, znowu zmarznę.... i jadę i marznę i cieszę się, że nie zostałam w domu :)

A do tego należy dołożyć wspaniałą atmosferę wspólnych kapieli :) Ludzie, którzy przychodzą na Lodowatą Niedzielę, są podobni - odważni, lubiący przygody, z poczuciem humoru, wybierający zamiast ciepłego łózka zimne doznania i świetny nastrój. I nie ma tu znaczenia wiek ani płeć - absolutnie nie ma żadnych ograniczeń, poza tymi, które siedzą w głowie.


Kolejny sezon rozpoczęty. I już jest nas bardzo dużo, od pierwszego morsowania przybywa każdorazowo przynajmniej kilkanaście osób, wciąż debiutują kolejne i.... zostają z nami :)
Warto spróbować, co niedziela na Górkach Szymona, o 9:15 wędkarze klną, gapie nie mogą się nadziwić, a morsy świetnie się bawią :)

3 komentarze:

Unknown pisze...

Wędkarze juz sie przyzwyczaili :-)

Unknown pisze...

Oby... wciąż mam wrażenie ze jakaś taka wrogość panuje ;)

Unknown pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.

Prześlij komentarz