W składzie pięcioosobowym, Kasia, Beata, ja, Michał i Tom, spotkaliśmy się jak co niedziela przy fontannach.
ale, ale... ja byłam pierwsza, biegiem z domu, bo mi mało... jak zawsze :) Potem Michał, na klubowo... stoimy, gadamy na placu....nagle szum pod nogami! O rany, nie wiedziałam, co się dzieje! Już wiadomo za chwilę... tak odpalają fontanny! :) Mało czasu od usłyszenia szumu do ucieczki z
ale, ale... ja byłam pierwsza, biegiem z domu, bo mi mało... jak zawsze :) Potem Michał, na klubowo... stoimy, gadamy na placu....nagle szum pod nogami! O rany, nie wiedziałam, co się dzieje! Już wiadomo za chwilę... tak odpalają fontanny! :) Mało czasu od usłyszenia szumu do ucieczki z
płyt chodnikowych! :) To tak, ku przestrodze :)
Dziewczyny... nie ma Tomasza! 7:03... oj, oj... my schowani za sceną... jest! Tomasz faktycznie nas nie zauważył i juz biegł w stronę trasy, by nas gonić :)
Dziewczyny...niewyspane! Ja super wyspana, naładowana biegiem poprzedniego dnia! Ach, jak mi się chce biec! ruszamy :)
Ja z przodu... światła przy Sand Tower, pasy, zielone, drugie pasy, czerwone... ale przebiegamy, pusto! Tylko... tam gdzie jest zielone, stoi policja :) Na szczęście nie przyszło im do głowy nas zatrzymać!
Dalej, Julianowska... chłopaki z przodu, coraz dalej i dalej! Co to ma być? :) pędzą... my też pędzimy, ale jeszcze do tego gadamy! O czwartkowych biegach... między innymi :) Szybko jest!
Łaskawie poczekali na nas na skrzyżowaniu... i znów polecieli przodem. A niech lecą :) My tu mamy co robić... Józefosław tylko mignął, chłopaków już dawno nie widać... gdzie oni się tak spieszą... ustaliłyśmy, że pewnie się z kimś jeszcze umówili w Lesie, może z jakimś trenerem? :)
Las, czekają.. Beata oprotestowała poprzednią trasę, ma być prościej teraz.. A miało być zboże... ech! :) No dobrze, niech tam. Las ciemny, wilgotny, cudnie chłodny... Chłopaki znów się wygłupiają... pędzą. Ja... nie moge się zdecydować. I pogadać bym chciała, ale... tak mi się chce
szybko! Opuściłam dziewczyny, zaczęłam gonić chłopaków! Jest super, szybko, szybko!! Dogoniłam... a oni stanęli :) Czekamy na dziewczyny :)
Dalej... musiałam się po prostu zmęczyć... postanowiłam sobie pobiec szybciej, do polany, tam poczekać... było fajnie! koło 4.30... nie oglądałam się...ale długo do tej polany...ale mi się wciąż chciało, jeszcze, jeszcze... zwolniłam, to już tu.
aparat, czekam, zrobie fotę... Biegnie moja wspaniała czwórka... pstryk! i kierunek...wodopój :) Kasia zastanawia się, czy woda jest zdatna do picia :) pijemy, schładzamy się... Kasia opowiada o swoich rozległych koneksjach... wśród gwiazd sportowych... jeszcze trochę, a byśmy się tam rozsiedli :)
Kończę to :) Lece... Michał mnie dogania, jak mi się chce dzisiaj pędzić! O pisaniu było... relacjach, o niektórych klubowiczach... :) ale wszystko jak być powinno. Michał mnie zahipnotyzował na bieg, sam na szczęście został przytomny i zastopował! Bo bardzo się odłączylismy od reszty! Są, są... :) Foty, foty!
Czwarta w prawo... tym razem nikt nie protestuje, wszyscy mają ochotę na długo... Znów pędzę, Michał Tomasz... dziewczyny wyluzowały... jak podkreślają, biegną równo, co by potem nie musieć stawać i odpoczywać :) Jest czwarta, skręcamy... węziej, szybko.... kolejny zakręt... czekamy
na dziewczyny! I znów, szybko i do przodu...
mijamy drażki, Michał fachowo ocenia, że są całkiem całkiem... dobiegamy do Moczydłowskiej... Nie wiem, skąd się to wzięło, jak to się zaczęło, słyszę, że blisko do Kazury... że tam pobiegniemy. Bardzo zabawne! Są dziewczyny, Beata popiera Kazury... no nie wierzę! oszalała! ja tu pędze i
jeszcze podbiegi? nigdy!
Ale byłam osamotniona w tym proteście. No dobra... ale ja tylko patrzę na podbiegi innych!! Biegniemy... najwazniejsze, że na Moczydłowskiej jest sklep!! Michał... tylko skomentował :)
Sklep, woda... góra na Kazury pietrzy się za blokami... biegniemy!
Oooo, nie! wysokość wzniesienia przeszła moje oczekiwania... z bliska. O nie, nie, nie. Czyli co, mamy tu wbiec? żarty... Michał pogania... chłopaki przodem, Beata... no dobra, coś tam podbiegłam. Kasia podbiegi stanowczo oprotestowała marszem... Kasia! za dwa tygodnie masz wbieg na PKiN!!! Trenuj!!!
Ale widoki!! jestem tu pierwszy raz! Foty... Michał jest tu niepierwszy raz i zachęca do podbiegów. Znaczy, z drugiej strony, bo tu, gdzie wbiegliśmy to mu za mało stromo... czyli mamy zbiec i wbiec i jeszcze raz... chodż Kamila, będzie fajnie!!
Pobiegłam na tę drugą stronę. NIE. Nigdy w życiu!! stromo... że hej! Dziewczyny się focą, chłopaki zostawiają butelki... i w dół! Ha, ja to nagram.... Widziałam... na dole chwilę stali, myśleli... Najpierw Tomasz! Pod tę stromiznę, szybko! Potem Michał... rany! ależ trzeba mieć siłę!! Ja bym się nie wczołgała, a co dopiero wbiec... Dziewczyny przyszły... A oni, że jeszcze raz!! No, no, prosze bardzo...
Ja znów kamera, szykujemy im aplauz na górze, Beata foci.... Tym razem ruszyli od razu, jeden za drugim! Nie mniej szybko, niż poprzednio! nagrywam.. Kasia klaszcze, ale wyczyn!! wariaci... Jeszcze chwila widoczków... biegniemy na ściezynkę!
Zbieg z tej góry był bardzo niebezpieczny, tam przekonałam się, z jaką stromizną poradzili sobie chłopcy... i po prostu oniemiałam z podziwu!! biegniemy... ja z przodu, mamy dobiec do głównej drogi w Kabackim...pole, teraz las... meeega pokrzywy, trzeba ostrożnie, tory, znów pokrzywy... stop! rzeczka!!
Proponuję zawracać, pobiec przy torach. Jaka ja
zachowawcza jestem... Za to Kasia... kocha przygody!! Prowadzi wzdłuż rzeczki... Zauwazyła pnie, które są przez nią przerzucone... wariatka! ja tam nie przejdę!! Marudzę, zrzędzę... biegnę... Na szczęscie nie po TYM pniu, a po innym, udaje się nam pokonac rzeczkę...lećmy!! Kamila, a fota rzeczki!? No, jasne, jak mozna bez foty... Kasia była nawet gotowa ponownie ją do foty pokonać, ale jednak odpuściła :) :)
Las... wąsko, leśnie...mokro. jest droga, Leśna, już wiadomo, jak dalej, znów Moczydłowska! Jesteśmy! Michał kieruje na powrót, znow się wyrywam... Michał, Tomasz... ale ja mam dzisiaj ochotę na szybciej!! Ale już zmęczenie jest... ta butelka, jeszcze ze sklepu na Moczydłowskiej, ciąży jak kamień... z prawej w lewą... najlepiej, jak jest w lewej... prawą mi się lepiej macha w biegu! :) Zakręt... czekamy na dziewczyny... wypijam tę wode, już do końca. Słychać metro... za lasem są tory. Michał mówi nazwę dla pociągu, coś od metra... ale za nic w świecie nie moge sobie przypomnieć, jak to szło! biedametro??
Teraz... będzie długa prosta, aż do Kierszka. Wyrywam znów. Michał mnie dogania. GPS głupieje... nie od pędu, tylko od drzew!! znów trans... nic nie mówimy, tylko bieg. ależ jest energia!! skrzyżowanie, dalej, dalej! Już widać koniec lasu... a za nami.... Beata!! Beata porzuciła Tomasza i Kasię i zachciała pędzić... dogoniła nas!! Jest pięknie, nie ma kataru, zaraz koniec lasu... a ja już mam dość!! :)
W cieniu czekamy na Tomasza i Kasię, ja się rozciągam... Kasia mnie obgaduje, że dzisiaj mi się chce... oj tak, chce mi się.. a raczej chciało!! długa droga jeszcze... Pooglądalismy auto w automacie, na skraju lasu, peżot, biegniemy... Teraz Beata ze mną, na czele! Lecimy... nie ma już śladu po ubiegłotygodniowym rozlewisku! Musze już się spinać, jestem mocno zmęczona, tempo... koło 5,30... za nami kroki, mówię, Michał!! Tak, Beata, ja rozpoznaję krok Michała :) asfalt... szybko jest... i Żabka!!
Znów woda... ile ja tej wody dzisiaj piję!!! Krótka przerwa, Wilanowską, pod górkę, ja znów z przodu... bo jak zwolnię, to stanę!! oj, oj, zmęczenie! Tomasz mi towarzyszy... za chwilę Michał... ja widzę w myślach, ile jeszcze... a już nie mam sił!!!
Skrzyżowanie z Energetyczną, plan koło Decathlonu... lecimy! Beata upewnia się, czy Michał nie chce może sobie pospacerować... :) taki żarcik :P
Ja znów doganiam Tomasza... centrum handlowe... marsz! Reszta już jest, idziemy... Kasia się nie zatrzymała!! biegnie, mowi, ze jak się teraz zatrzyma, to padnie!! matko... Tomasz zauważa, że spacer w tym miejscu tradycją jest... no i nici ze spaceru, gonimy Kasie!!
Chłopaki ją dogonili, a ja... na końcu, ledwo ledwo, próbuję dotrzymać kroku Beacie, która jak gdyby nigdy nic... Liczę na skrzyżowanie, na postój na światłach, a nie, nieszczęśliwie tu zielone, tu też... jeszcze trochę, Piaseczno już... postój w końcu, jest!! czerwone :)
Kasia ze mną... chodź Kamila, finisz!! No dobra... pęd, pęd!! jakiś czas... nie dałam rady do końca :) Tomasz też się rozpędził, ale niestety, nie dotrzymałyśmy mu kroku :) Jest rynek!!
Co się nafocilismy na tym rynku... Kasia wlazła do fontanny :) Normalnie, sesja wyszła!! W ogóle z całego biegu masa fot!
I znów było wspaniale! Te długie niedzielne biegi... same niespodzianki! Dzis rządzili chłopcy, tempem i swoimi podbiegami na Kazury!! Kasia okazała się być żądna przygód, powinna być podróżniczką... a Beata przez większość biegu niby nic, żeby potem pędzić i mnie dobijać tempem na koniec... :)
Dziękuję Wam!









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz