Popularne posty

piątek, 19 czerwca 2015

O dobrej energii, nowościach i błyskawicach

Pogoda dopisała. Na rynku stawiliśmy się parzystym składzie, 8 osób, równo płciowo.... Koszulki klubowe, kto miał, za wyjątkiem Janusza, który był w żółtej koszulce lidera :) I Maciej, w czerwonej kurtce Kenijczyka :)

Po połączeniu się z niebiosami, ruszyliśmy. Nieustannie zastanawiam się, jakie wrażenie robimy na mieszkańcach miasta, co czwartek... nawet już chyba kierowcy na ulicach wiedzą, że biegniemy i odpuszczają nerwy, robiąc miejsce, omijając...

Najpierw dziewczyny przodem, ja dopadłam Tomasza, o treningu było... moim interwałowym! Poprzedniego dnia wyrwałam się na pół godzinki, poszaleć na bieżni :) Janusz z Michałem z tyłu, konwersacja... chyba pierwszy raz widziałam, żeby ta dwójka biegła razem. I tyle gadała :) A szczególnie Michał... no, to nowość!

Kontynuując plotki z Tomaszem, usłyszałam cudną historię o trenerze pływania, wymianie maili, znajomosciach Kasi i zmianie nastawienia... Tom ma jutro pierwszy wodny trening! Wyciągnęlismy się, mostek, Rybacka... pierwsze foty! W Żabieńcu byłam z Asią. Obgadałyśmy szkołe policyjną, koszary, mundury, oddawanie honorów... miałyśmy iść na babski wieczór, ale okazało się, że Asi mąż już wrócił :) Mikołaj zaczął się bać, że wstąpię do policji....

Mieszalismy się, lecz wspaniała dwójka Michał-Janusz, wciąż razem :)... Postanowiłysmy z Asią dowiedzieć się, o czym mowa. Mowa była o... mowie w biegu :) Okazuje się, że Januszowi wzrosło znacznie tempo konwersacyjne...bo jak się biegnie z Michałem i się gada... to wyczyn jest!! :)

I o telefonach było... Znów razem, tory, Jesówka... nowość, Asia ma endo... Kasia się strasznie wierciła. Nie mogła się zdecydować, z kim biec, jak biec... Wszędzie jej było pełno, Asia wyrwała do przodu (nowość!)... okazało się, że Asia już na poprzednim biegu wyrywała do przodu i nawet wszyscy jej wróżą, że szybko pokona mnie na 10 KM... ale ja się nie dam! Było o organizacji tego naszego wyścigu... ale się uśmiałam! A Beata (nowość!), nie wyrywała do przodu...

Potem, Michał z Maciejem z przodu, dziewczyny... obgadują moje spodenki :) O poprawianiu posladków też było... o rozlewaniu się... faceci niewiele z tego rozumieją. Ale Kasia ma podesłac jakąś mega fotkę dziewczyny, której strój powstrzymał wielu mężczyzn przed zrobieniem życiówki na zawodach...

Michał, Maciej i Kasia daleko z przodu... Ja, Mikołaj i Tomasz w środku.... przypominam Tomaszowi o wiadukcie. Mikołaj miał trochę wątpliwości, bo jak podkreślił, bieg czwartkowy nigdy nie był, nie jest i nie będzie treningiem, tylko biegowym spotkaniem... Jednak upierałam się, że tradycja jest tradycją... a zbieg z wiaduktu to już rytuał!! I zapraszałam Tomasza, a on nic nie mówił...

Natomiast strasznie bawiło go pukanie mnie w ramię tak, że odwracałam się w przeciwną stronę, niż on był. bardzo zabawne! No i nowość...

Cmentarz, znów się zbieramy do kupy... Janusz do przodu, ja z Michałem... o interwałach było.. i o złamaniu 50 min/10km. Michał twierdzi, że to taka bariera, i że teraz może być tylko lepiej, a za rok to w ogóle :) O Ekidenie było... biegających motocyklistach... podzieliliśmy sztafetę maratońską między klubowiczów... Tom na 5 km, Michał i Mikołaj na 10... resztę ogarniemy my dziewczyny, może Janusz... takie tam piąteczki.

Runmageddon przez drogę, zawsze w tym samym miejscu... spektakularnie, przed ciężarówką, między autami... :)

Kasia... no po prostu zaśmiewała się całą drogę. w ogóle dziewczyny się zbiły w kupkę, alez plotki musiały odchodzić!! że też ja cały czas gdzieś indziej... Ale tyle się działo!!

Moja ulubiona droga.. Michał i Maciej z przodu, Mik z dziewczynami.... to co, Tomasz? scigamy się do chłopaków, zobaczymy o czym gadają :) Start!! Było dobrze... na początku! Tomasz za chwilę "wrzucił drugi bieg".... i tyle go widziałam. Nie było sensu kontynuować wyścigu :) Ależ on jest szybki! Za chwilę znów mi zaproponował wyścig... dla lepszej szansy dla mnie, on tyłem... Co za potwarz!! :)

Porzuciłam bieganie z Tomaszem... bo było o mazdach. Mik chce nową Mazdę, ja mam starą... :) O awaryjności aut było, o opiniach na temat modeli... wciąż przypominałam też o wiadukcie :) A na pasach Asia znów wyrwała do przodu!! Szalona no....
O wrogich klubach było... koszulkach... o podbiegach, Falenicy... zimowych kącikach dla dzieci... pilnowałam Tomasza, niedługo wiadukt...

Maciej znów nas w las, słabo zaprotestowałam, korzenie... nikt mnie nie poparł. Tomasz znów się zabawia pukaniem... :) Nie, mało mu... zaczął rzucać we mnie szyszkami, no co za dzieciak! :) On ma coś z tymi szyszkami, już w niedzielę było widać!

W górę i wiadukt!! Mikołaj twierdzi, że jestem z gumy. Czekamy na wszystkich, Janusz zazieleniał na ścieżce... rozciąganko..

Michał się upewnia...tak, będę zbiegać. Tomasz od niechcenia, leć.... wiadomo, ruszy później, dogoni i mnie i po raz kolejny udowodni, że mu do niego daleeeko.... Pobiegłam!! Super jest ten zbieg z wiaduktu, biegłam najszybciej jak się dało...i nasłuchiwałam. Jest! Są!?... Dwie błyskawice!... Tom i Michał, tylko mignęli!! Co za pęd! Kiedy ja jeszcze biegłam w dół, oni już tam byli.... Pozostali hen! Ja się tak nie bawię!!! :)

Kto wygrał... no wiadomo! Ustaliliśmy, że zdecydowanie z naszej trójki w K30 wygrałam ja :)

Relaks... Asia i Beatka pilnuja Janusza, ja z Kasią... Kasia po prostu w szampańskim humorze! :) Liczyłam na 1 Maja na podbieg... Michał wybrał Świętojerską... no trudno :) O kategoriach biegowych było.... Maciej mowi, że nie podoba mu się nasze bieganie :) W sensie treningowym. O szkoda, ale oczywiście, nie każdemu musi.... Za to, mnie się podoba i paru innym jeszcze też :)

Rondo, prosta... Najszybsi, Michał i Maciej znikli z pola widzenia. Kasia skończyła z Mikołajem :) Dobiegliśmy z Tomaszem, a tam już ławki nimi oblepione, rozciąganko... pare fot, Kasia jak zawsze, jak widzi obiektyw prostuje plecy, wypycha biodro... ach modelka! :)




Mikołaj jak dron, obiegł nas z kamerą... Są, są, Asia z Beatką! I Janusz.... no i zaczął się zdjęciowy szał :) Jakbyśmy po to zrobili te 13 km, żeby się sfocić... szalała Kasia z samowyzwalaczem, Mikołaj z selfie, Beatka... nawet ja coś sfociłam :)

I rozbiegliśmy się.

Masę dobrej energii było na tym biegu. Dziękuję i już nie moge się doczekać kolejnego!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz