Popularne posty
piątek, 3 kwietnia 2015
Czy łatwo jest zacząc biegać
Tak piszą. To proste, wystarczy wyjść i pobiec. Albo marszobiec :)
Kolejny wpis na temat, popełniony przez biegacza, jakie to łatwe, spowodował mój bunt.
Łatwe? pewnie ze łatwe! z perspektywy czasu..... Z pozycji osoby, która trzaska 5 km bez marszu, że nie wspomnę o tych co 10K czy półmaraton....
Kazdy biegacz powie, że chwali niebiosa (lub inne guru) za chwilę, kiedy zdecydował się wyjść i zacząć biegać. Że to była jego najlepsza decyzja, że przecież to takie proste, że w ogóle czemu nie zaczęło sie 5 lat wcześniej. I ja tak mówię. TERAZ.
Ale wystarczy wspomnieć swoje początki biegowe, i przyznać, walnąc sie piąchą w klatkę, ze było ciężko. Ano z róznych powodów. Bo zakwasy. Bo wstyd wyjść. Bo ludzie patrzą. Bo boczki się trzęsą. Bo chce się biec, a tu się idzie. Bo już jak się biegnie, to za wolno, a inni biegacze na ulicy z politowaniem zerkają, sadząc susy.
Pewność siebie, zanik jakichkolwiek kompleksów i wstydów następuje, kiedy taki świeżak zaczyna nabierać formy. Pamiętam, jak po kilku biegach na tym samym dystansie zabraklo mi.... czasu! Przebiegałam ten sam dystans, najpierw było 35 minut, a potem coraz mniej i mniej.... zrobiło się 28 :) wiedziałam, że jestem coraz lepsza.
Więc, łatwe to nie jest. Bo początkujący biegacz musi stoczyć walkę ze swoim brakiem formy, lub wstydem. Musi zauważyć, że bieganie mu coś daje - że z marszobiegu zrobił się bieg, ze jest więcej kilometrów lub lepszy czas, że zaczyna spadać waga. Że to dobry sposób na spędzenie czasu. Wówczas zaczyna pekać z dumy i pracować jeszcze bardziej.
Tylko to toczenie walki to nie jeden tydzień. To regularne bieganie lub marszobieganie przez miesiąc. Jak dla mnie to aż tyle, by nabrać smaku i chęci na więcej.
Czy łatwo zacząć biegać.....?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz